Kategoria: kierowca


Wariat

Jechałem dziś jak wariat ze stacji do domu na skuterku (bez kasku, bo nie chce mi się go w Warszawie mieć przy sobie). Na ostatnim odcinku (kto jechał ten wie!) na gruntowej drodze z wielkimi dziurami (acz nie na tyle dużymi żeby mi zablokować przednie koło :) ).

Zobaczyła mnie starsza pani, uśmiechnęła się od ucha do ucha i zrobiła gest jakby mi wiwatowała :)

Uwielbiam spotykać szaleńców takich jak ja!

– Panie! Pan jeździsz jak szaleniec!
– To chyba dobrze! Gdyby szaleńcy zachowywali się jak normalni ludzie, trudno byłoby Wam ich rozpoznać!

Zupełnie à propos: Za ZSRR funkcjonowało coś takiego jak ‘schizofrenia bezobjawowa’ na która chorowali stadnie opozycjoniści.

EDIT:

Opowiedziałem to Paulinie, potem wpadł Tata i najpierw nie zczaił historii a potem powiedział:

Tata: Skąd ty masz takie pomysły?
Paulina: Hmm. Na pewno zaczęło się od tego że jechał gdzieś jak wariat. . . a resztę wymyślił!

Ludzie mnie zdecydowanie za dobrze znają!

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 215 other followers