Inna droga cz. II

Jest to bezpiośrednia odpowiedź na komentarz zoltazelaznalasica, który to jest tutaj cytowany w całości:

Nie wiem czemu, ale ateizm pojmuje się religijnie, a przeca to bzdurne jest strasznie.
Nie wierzysz w boga, Boga, bogow (lub zenskie ich odpowiedniki) i wykluczasz mozliwosc ich istnienia? To jestes ateista. Uwazasz, ze wspomniane terminy sa puste znaczenioykułwo lub nie sadzisz by istnienie lub nieistnienie boga/bogow bylo mozliwe do udowodnienia? Tos agnostyk.
I to jest rownie religijne, co hobbistycznym jest nie-zbieranie znaczkow pocztowych, jak ktos ladnie to kiedys ujal.

Bohdan Chwedeńczuk napisał o tym artykuł. Próbował w nim scharakteryzować pozytywnie ateistę i moim zdaniem poległ potwornie — bo ja jego charakterystykę wypełniam w 100%, a uznaje się za buddystę. W tym sensie mówienie o ateiźmie jako o poglądzie oderwanym od religii i religijności jest trudne.

Ogólnie można powiedzieć tak: lepiej jest byś sobą niż ateistą, buddystą, czy katolikiem. A bycie ‚ateistą’ jest szczególnie trudne bo ateizm jest niedookreślony pozytywnie (nie istnieje w oderwaniu od religii, samoistnie).

Inna sprawa to antyklerykalizm czy, szerzej, antyreligijnosc. Imo troche smiesznie brzmi mowienie w Polsce, aby olac KRK i znalezc wlasna droge. A coz to za nie-wlasna droga?

W RP Kosciol jest czyms, czego ignorowac nie sposob – zbyt duzy ma wplyw na zycie. I nie tylko o swieta chodzi, ale o codziennosc. Jak np. zwiazki osob nieheteroseksualnych, jak kwestia aborcji, jak kwestia rownouprawnienia, jak zaplodnienie met. in vitro, jak wydumana obraza uczuc religijnych, jak domyslna religia w szkole, jak problemy z tabletkami “po” czy brakiem edukacji seksualnej i co najmniej kilkonastoma innymi motywami/zjawiskami. To sa rzeczy, ktorych ignorowac nie mozna, bo Kosciol jest zwyczajnie w pozycji ofensywnej. A nie broniac sie pozwalam albo na robienie krzywdy sobie, albo innym, ktorzy nie potrafiliby sie sami obronic.

Ja nie wierze w bronienie innych. . . Mogę  obronić swoje potencjalne dzieci i wyrobić w nich zdrowe podejście do seksualności i tabletek i in vitro. Tabletki po jak ostatnio sprawdzałem to były do kupienia, fakt że ciężko dostępne(!) . . . (inna sprawa że ostatnio przyjąłem pogląd mojego Lamy który jest raczej przeciw). Staram się otaczać ludźmi którzy mają podobne zdanie do mnie, wiem że nie będę z orto Katoliczką (nie tylko dlatego że w pewnym momencie ja będę chciał już a ona ‚po ślubie’), więc poglądy kościoła mają mały wpływ na moje życie.

Fakt jestem facetem (i kawalerem) więc część z tych problemów mnie dotyczy w dużo mniejszym stopniu. Nie zgwałcą mnie i nie będę z tego powodu chciał przeprowadzać na sobie aborcji. Więc mi łatwiej nie pluć na Kościół.

Z drugiej strony ciagłe atakowanie kościoła powoduje że Kościół się zamyka jeszcze bardziej. Lokalnie mogę szczerze rozmawiać z moimi ortokatolickimi przyjaciółkami tylko dlatego że akceptuje je i ich poglądy.Dialog zakłada jakieś minimum akceptacji drugiej strony dyskusji, nie mówię że Kościół przejawia (w swej masie) to minimum, ale może jak ateisci zaczną być bardziej akceptujący to będzie lepiej?

Owszem, ksiazka i cytat le Guin b. madre, ale kwestia odniesienia ich do rzeczywistosci jest juz dyskusyjna – trzeba pamietac, ze pisala w okolicznosciach skrajnie odmiennych od polskich realiow, a w swoich ksiazkach odnosila sie czesto do aktualnych zjawisk, jak kolejna fala feminizmu czy wojna amerykanska w Wietnamie.

Miło znaleźć innego fana! 🙂 bo mało ich jest!

Jak bronic sie przed agresja? Ulegajac oprawcy czy udajac, ze go nie ma? Skoro aktywna walka z nim jest pozostawaniem na tej samej drodze, a zgadzamy sie, ze trzeba z nim zerwac…

Nie wierzę też w sensowność walki (jako takiej). Walka jest zawsze matrnotrawstwem energii. Po prostu trzeba robić swoje i nie martwić się o to że ktoś może przeciwdziałać.

Na przykład to co robi racjonalista.pl jest marnowaniem energii i czasu skądinąd bardzo inteligentnych ludzi. Oni walczą nie tylko z głupimi wpływami Kościoła na politykę i sferę społeczną (co mogę zrozumieć), ale z religią jako taką (tutaj masz mojego posta na ten temat).  Oni są tam źli na Boga, źli na religię. Bzdury jakie oni wypisują o buddyzmie (nawet tym mojej szkoły) są niepomierne!

Mam też znajomego który od zawsze ma statusy na Jabberze w stylu: „FSM — my god has bigger balls”. Strata czasu i energii tego bardzo wartościowego człowieka.

Jeszcze jedna sprawa – wazne jest zeby zauwazyc, ze odwrocenie sie od Kosciola jest pierwszym krokiem, jesli go nie zrobisz, to jak mozesz szukac wlasnej drogi?

Odwrócenie się to tak na prawdę alegoria ‚negowania poglądów’, a tu chodzi o to żeby budować swoje poglądy. O to mi chodziło i tak rozumiem Cytat UKL 🙂

Slowem wyjasnienia: odnosze sie do realiow obecnej Polski, a nie bedace KRK zwiazki wyznaniowe sa raczej marginesem i inne formulowanie komenta spowodowaloby, ze bylby jeszcze mniej wyrazisty.

Pozdr!

Pzdr! 🙂


Reklamy

2 uwagi do wpisu “Inna droga cz. II

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s