Remont

No więc wykańczamy ‚górę’ 🙂

Na razie kafelki wybrane, podłoga jedzie, schody się tną.

A ja dziś pomalowałem ściany.

Reklamy

Oh wait

Na google plus zaprosił mnie do znajomych człowiek który ma w opisie: „digiKam open-source project coordinator”. Ha! Jestem sławny!

Teraz tylko czekać na zaproszenie od Steve’a Jobsa. Oh, wait . . .

Życie to nie teatr (variacja)

Życie to nie teatr, mówisz ciągle opowiadasz;
Życie to nie tylko kolorowa maskarada;
Życie jest straszniejsze i piękniejsze jeszcze jest;
Wszystko przy nim blednie, blednie nawet sama śmierć;
Ty i ja — powiadasz — teatry są dwa
Powiadasz teatry są dwa

Życie to nie teatr, mówię Tobie odpowiadam;
Maski coraz inne, wciąż prawdziwe, się zakłada;
Życie nie zabawa, życie co najwyżej — gra;
Przy zamkniętych, przy otwartych drzwiach.
Co najwyżej gra!

Mówisz że dusze na ramieniu wiecznie masz,
Cały jesteś zbudowany z ran.
Innych wiecznie ranisz też,
O kanty twoich blizn wiecznie obijają się
Nie chroni ich masek puch
Nie chroni on Cie!

Dzisiaj bankiet u artystów, też się tam wybieram,
Gości będzie dużo — nieprzebyta tyraliera,
Flirt i alkohole, tańce na pewno będą też
Drzwi otwarte zamkną potem się

Wpadniesz tam na chwilę, zanim spuchnie atmosfera
Wódki dwie wypijesz, potem cicho się pozbierasz
Wyjdziesz na ulicę, przy fontannie zmoczysz łeb
Wyjdziesz na przestworza — jakiś stworzysz wiersz.
Ja zostanę. Wpadnie w płacz płacz maska
Wpadnę w płacz ja
Drzwi otwarte — zamkną kiedyś się wszak
Ty i Ja — teatry są dwa

Nie prawda że prawdziwej nie uronię łzy;
Nie prawda że najwyżej w górę wzniosę brwi;
Lecz niezaraźliwy jest mój gożki śmiech.

Ty — duszę na ramieniu wiecznie masz
Cały jesteś zbudowany z ran
Cud — nie obić się o twój kant.

Tak jak teraz

Kolejny wintydź post:

XXX: Ooooo! Doktor Pluta! Bardzo go lubie!
JA: Dlaczego?
XXX: Chciał mi wystawić opinie na studia doktoranckie.
JA: Chciałaś iść na studia doktoranckie?
XXX: Przez jakieś pięć minut tak, a potem się zorientowałam że po doktoracie byłoby tak jak teraz – czarna dziura przed sobą i brak planów – ale byłoby trzy lata później.

Rzeka

Sometimes mam wrażenie że kręcę się w kółko, zataczam kręgi, popełniam te same błędy, i po wyjściu z pętli pozostaje niezmieniony. Znaczy oczywiście się zmieniam, czytając mojego bloga sprzed 4 lat widzę że: więcej umiem, szybciej się uczę itp. Z drugiej strony to wszystko dzieje się w tej nieistotnej sferze życiowych praktycznych zdolności — mówiąc językiem buddyjskim: nie oczyściłem ani kawałka lustra w którym umysł może obejrzeć się sam.

A gdy widzę zmiany to nie jest to jednoznaczny rozwój — ale zmiana właśnie. Coś dostaje, coś tracę. Kwestie które kiedyś dla mnie były problematyczne — nimi już nie są, bynajmniej nie dlatego że znalazłem rozwiązanie.

Choć z drugiej strony nawet nie wiem. Nie pamiętam swoich emocji z tamtego okresu. Nie pamiętam interakcji z ludźmi. Nie mogę więc stwierdzić więc postępu.  Pamiętam że miałem wtedy wrażenie że ludzie są czarnymi skrzynkami — nie poznasz co w środku — nie zrozumiesz, a teraz, — wracając do formuły z poprzedniego akapitu — po prostu nie tyle że zacząłem rozumieć ludzi, ale fakt ten mi nie przeszkadza. I może dobrze że sentymentalna lektura starego bloga o tym przypomniała.

 

A morał z dzisiejszego odcinka jest taki że:

  • Wchodzenie na stare blogi lepiej robić rano, po czasem zmęczenie zabija wnioski
  • Czytanie starych pamiętników prowadzi do melancholii. Specyficznie dotyczy to pamiętników które dotyczą związków. It really sux.
Ale na osłodę mam proszę państwa, ekskluzywny piękny cytat ze starego, starego blogaska (Cytat sam w sobie jest cytatem):

„We humans, the warm-faced and tender, with thoughtful eyes — we are perhaps the true machines. And those objective constructs, the natural objects around us, and especially the electronic hardware we build, the transmitters and microwave relay stations, the satellites, they may be cloaks for authentic living reality inasmuch as they participate more fully and in a way obscured to us in the ultimate Mind.”

You tell me, who’s doing the really hard work in these sessions between man and machine? Which entity is programmed and which is programming? Which is the more consistent, the more stable, the more predictable? Which is more fully and completely ‚there’ in these sessions? And which is distracted, divided, unaware of itself?

-DG::TotalDickhead::More Proof We’re Living in a PKD Novel