RE: Partia jako hack na systemie

Post ciekawy: http://rys.io/pl/78, jednak z mojej (całkiem pobieżnej) znajomości realiów politycznych w Polsce wynika że:

A) Partie w PL programów nie miewają. Przed ostatnim wyborami zabrałem na strony PO, RPP i paru innych graczy; programów tam nie uświadczyłem. W każdym razie nie było tam dokumentów które miałyby więcej niż kilka stron i oprócz ‚będzie lepiej’ zawierały argumentację. Chlubnym wyjątkiem jest tutaj Korwin Mikke, które bogaty program reform posiada (nie to że mają one sens)

B) Jak partie polityczne program nawet jakiś w czasie wyborów głoszą, to z realizacją jest różnie. Między innymi brak dokumentów (niezgodność z którymi można wypomnieć) powoduje że deklaracji sobie, a ustawodawstwo sobie. Zauważmy jak PO z partii zasadniczo liberalnej stała się takim nie wiadomo czym.

C) Póki fałszywa dychotomia PO – PiS nie zostanie przełamana w Polskiej polityce nie będzie się działo nic. Bo PO będzie unikało kontrowersji i liczyło że wygra ‚bo nie jesteśmy PiS’.

Choć szczerze powiem. że akurat Ryśkowe projekty mogą być zrealizowane, bo Kościół akurat nie ma na razie żywotnych interesów w prawach autorskich (dopóki nie okaże się że pisma JPII nie wychodzą z copyrightu).

Reklamy

Free internet (as in beer)

Jakby ktoś nie wiedział: Bezprzewodowy dostęp do internetu aero2, nie kosztuje zupełnie nic. Używam od paru dni na trasie Milanówek, Centrum Warszawy i działa.

Warszawiakom na uzyskanie karty sim starczy wizyta w jednym z punktów dystrybucji i 20 złoty zwrotnej kaucji za kartę sim. Ludzie z poza warszawy muszą załatwiać sprawę pocztą. Za owe 20 złotych uzyskujemy piękną kartę sim, modem do uzyskania we własnym zakresie.

Generalnie jako druga metoda dostępu do internetu jest niezastąpione.

A po co mi tablet

Kupiłem sobie tablet, szybki risercz powiedział mi ze zakup może mieć sens i okazało się że miał.

Postaram się odpowiedzieć, dlaczego IMHO warto widać od 1 do 4k złotych na zakup urządzenia, na którym piszę się parę razy wolniej niż na laptopie i które nie ma ani kompilatora, ani zasobów na działające IDE, ani nawet latexa, czy pakietu biurowego.

Po pierwsze, tablet całkiem nieźle służy jako czytnik książek, artykułów naukowych itp. Przez dwa tygodnie (od dnia zakupu) przeczytałem 3 książki. Do tego całkiem fajnie czyta się na takim urządzeniu komiksy, co typowym ebook readerom już nie wychodzi. Ogólnie mówiąc: konsumpcja dóbr kultury wzrosła, a jej koszty spadły ewidentnie (nawet nie chodzi o jakieś naruszenie praw autorskich, ale jak człowieka poszuka to znajdzie mnóstwo dobrego contentu za darmo*). Darmowych legalny content na razie jest głównie po angielsku, co może być postrzegane jako wada, albo zaleta.

Po drugie, z tabletu wygodnie korzysta się w zbiortransie. Urządzenie to jest formatu książki i ma mniej więcej (raczej mniej) taką wage. Można korzystać na stojąco (ale to raczej do czytania niż pisania). Wreszcie 10 godzin pracy baterii (liczy się głównie czas działania ekranu) daje jednak pewien komfort.

Zamiast porannej gazety mogę w pociągu sprawdzić co nowego na internetach.

Wreszcie dla mnie (i wydajności mojej pracy) ważne jest to że komputer zaczął służyć jako narzędzie pracy i tylko do tego. Społecznościówek na nim już nie odpalam i nie ma rozproszeń. Przydatne jest też to że zawsze mam pod ręką internet – tablet to jednak większy telefon i 3g działa. Zawsze mogę sprawdzić dojazd jakdojade.pl, czy trasę na Google Maps.

Rozwiązał mi się problem organizacji zadań, generalnie na głowie mam więcej niż mniej (do tego stopnia że problem jest zapamiętanie co na owe głowie jest) . Miałem kilka podejść do tworzenia różnych list TODO, które umierały bo listy w internecie były poza zasięgiem, jak nie siedziałem przed komputerem, a papierowe gubilem itp. Teraz zadania są na tablecie i to dziala. Tak samo z notatkami roboczymi: zawsze pod ręką.

Interakcja z systemem Android jest jakaś taka istotnie przyjemniejsza niż z Windowsem, czy Linuksem. Nie wiem na czym to polega, ale tak jest. Żadne poppy nie wyskakują nie wiadomo skąd, system zasadniczo zawsze dziala, nie ma problemów ze sterownikami itp. Albo może to kwestia tego że ekran jest w takiej pozycji zw jakiej chcę żeby był, czy tego że żaden procesor nie grzeje za wiatrak nie furczy ;-).

* całkiem sporo autorów kalkuluje, że zupełnie nie opłaca się dostawać 10% ceny książki, lepiej dawać za darmo, albo finansować się kikstarterem.

Szczęśliwa wojenna historia

Rzeźnia numer 5:

Seen backwards by Billy, the story went like this :
American planes, full of holes and wounded men and corpses took off backwards from an airfield in England. Over France, a few German fighter planes flew at them backwards, sucked bullets and shell fragments from some of the planes and crewmen. They did the same for wrecked American bombers on the ground, and those planes flew up backwards to join the formation.
The formation flew backwards over a German city that was in flames. The bombers opened their bomb bay doors, exerted a miraculous magnetism which shrunk the fires, gathered them into cylindrical steel containers, and lifted the containers into the bellies of the planes. The containers were stored neatly in racks. The Germans below had miraculous devices of their own, which were long steel tubes. They used them to suck more fragments from the crewmen and planes. But there were still a few woundedAmericans, though, and some of the bombers were in bad repair. Over France, though, German fighters came up again, made everything and everybody as good as new.
When the bombers got back to their base, the steel cylinders were taken from the racks and shipped back to the United States of America, where factories were operating night and day, dismantling the cylinders, separating the dangerous contents into minerals. Touchingly, it was mainly women who did this work. The minerals were then shipped to specialists in remote areas. It was their business to put them into the ground, to hide them cleverly, so they would never hurt anybody ever again.
The American fliers turned in their uniforms, became high school kids. And Hitler turned into a baby, Billy Pilgrim supposed. That wasn’t in the movie. Billy was extrapolating. Everybody turned into a baby, and all humanity, without exception, conspired biologically to produce two perfect people named Adam and Eve, he supposed.
— Slaughterhouse Five (1969) by Kurt Vonnegut

Protest przeciwko

Ostatnimi czasy nie wiele rzeczy jest mnie wyprowadzić z równowagi, jedną z nielicznych rzeczy, które jednak są, są rozliczne protesty przeciwko. Na przykład ostatnio przeciwko Euro. Bo w zasadzie co miałaby zrobić Władza żeby żądania owych protestujących zaspokoić? Przecież nie Euro odwołać (odkładając na bok wątpliwości co do wykonalności takiego manewru). Jeśli chcieli np. budowy żłobków – w domyśle za ta kasę co stadiony budowali – to czemu hasłem protestu było ‚anty euro’, a nie ‚pro żłobek’?

Tak samo cudowne są protesty ‚przeciw bezrobociu’, bo w sumie co władza ma z tym bezrobociem zrobić? Protest za odblokowaniem funduszu na ję aktywizację bezrobotnych ma sens. I prawdopodobnie miałby efekt. Trochę szkoda że w Polsce związki zawodowe stać tylko na ‚protest przeciwko bezrobociu’, czy blokowanie Sejmu z okazji ustawy emerytalnej.

Tusk nie wróżka, nie domyśli się czego od niego protestujący chcą, unless you tell him.

Oczywiście protesty za nie podpisywaniem jakiejs międzynarodowej umowy mają sens (o ile odbywają się przed jej podpisaniem – jak protest przeciwko ACTA) tutaj messydż jest jasny :-).

To już oficjalne

Polska poezja śpiewana umarła (żyje jedynie podobna do niej piosenka turystyczna).

Naprawdę. Po śmierci Kaczmarskiego i Osieckiej (choć nigdy nie byłem wielkim jej fanem) i Piotra Skrzyneckiego okazuje się że da się słuchać tylko archiwalnych nagrań.

Nowoczesne piosenki żyjących autorów to intelektualny żen, albo coś bezcelowo udziwnionego.

Za czym kolejka ta stoi?
Po szarość, po szarośc, po szarośc
Na co w kolejce tej czekasz?
Na starość, na starośc, na starośc
Co kupisz, gdy dojdziesz?
Zmęczenie, zmęczenie, zmęczenie
Co przyniesiesz do domu?
Kamienne zwątpienie, zwątpienie

Bądź jak kamień, stój wytrzymaj
Kiedyś te kamienie drgną
I polecą jak lawina
Przez noc.
Przez noc
Przez noc.