Kiełbasa wyborcza

Głównym wkładem polityków w moje życie jest głównie budowa autostrad. Do przedszkola dzieci nie prowadzę, długość i podział urlopu wychowawczego jakoś mnie osobiście mniej interesuje (szczególnie że never ever nie będę pracować na etat, więc pieniążka od ZUS nawet bym nie zobaczył), w to że kiedyś od ZUS/KRUS/OFE emeryturę dostanę po prostu nie wierzę. Trawy nie palę, więc jej ewentualna legalizacja wisi mi i powiewa.Póki nie wjadę w drzewo, czy nie dostanę raka, to będę miał kontatku z państwową opieką zdrowotną. I tak dalej. Ba, nawet pieniądze na ‚naukę’ i tak myślę że będzie trzeba brać od podatników raczej za pośrednictwem UE.

Więc jedyne co rząd może zrobić żeby polepszyć jakość mojego życia to ładować pieniądze w infrastrukturę. Na przykład porządną obwodnicę — ot tak żebym jadąc do Otwocka nie musiał jechać albo przez ścisłe centrum warszawy, albo przez Górę Kalwarię. Ba jestem nawet wstanie przełknąć opłaty na takim odcinku.

I co smutne, muszę głosować na jedyny rząd który jest w stanie budować autostrady.

 

 

 

 

Reklamy