Online university

Właśnie odkrywam radość interetowych uniwersystetów. Nie dość że to z reguły nic nie kosztuje, nie dość że nie trzeba dupy ruszać z domu na ósmą rano 😉 to jeszcze generalnie wykłady są dobrej jakości (lepszej niż część tych z PL).

Większość tego kształcenia jest raczej techniczna — co jest zresztą zrozumiałe, ale są humanistyczne perełki (no dobra dla mnie wszystko w czym nie ma rozkładu gaussa to już humanistyka)

Polecam:

No i oczywiście fajnych papierów żadna z tych inicjatyw nie da, ale jakieś certyfikaty są. Więc to raczej ku samodoskonaleniu polecam (aha i argument nie mam czasu nie działa kursy Stanfordu są odpowiednikiem przedmiotu uniwersyteckiego na dwie godziny wykładów i dwie godziny ćwiczeń w tygodniu, a to można zrobić i pracując na pełny etat).

 

Reklamy

Drugie studia a Sprawa Polska

Szczerze powiem że rząd Tuska ma przejebane, centralnie — jak nie tnie to dostaje po dupie że za mało cięć, jak tnie to ludzie się wkurzają się ze dostają mniej. . .

Jeśli chodzi o drugie studia to się zgadzam z Rządem, z tym że ja bym i pierwsze studia uciął.

Taki student równoległy wchodzi na rynek pracy mając pod 30, na emeryturę przechodzi w okolicach 65 lat i żyje 70. Czyli facet pracuje przez 35 lat i przez 30 lat jest w ten czy inny sposób na nie swoim utrzymaniu (co ważne: przez ten czas Państwo do niego dopłaca kilkastet/parę tyś złoty miesuęcznie). Z kobietami jeszcze gorzej — dla kobiet ten stosunek wynosi 40/30.

Jak polska gospodarka ma konkurować z jakąkolwiek inną gospodarką jeśli musi utrzymywać ludzi którzy przez większą część swego życia państwo kosztują?

Dlatego jestem zwolennikiem nie tylko cięcia studiów równoległych, ale też w ogóle cięcia studiów — Polska potrzebuje studiów elitarnych, a nie powszechnych dających niewiele więcej niż papierek (ale o tym innym razem).

Jestem też wielkim wrogiem stypendiów socjalnych i studenkich przywilejów (od opłaconego ZUSu po zniżki na pociągi). Uważam że takie rozwiązania powodują fenomen studentów widm — ludzi którzy studiują dla tych przywilejów i tylko dlatego że rok zaliczyć (albo i nie zaliczyć, ale go powtarzać) łatwo. Bo takie widmo kosztuje Polskę kosztuje, pal licho jeśli ktoś olewa ćwiczenia na jakiejś Filozofii, ale na Fizyce czasem mamy laboratoria czasem dla tych laboratoriów dla grupy czterech studentów uruchamiają medyczny akcelerator i to cholera jest różnica czy Polibuda płaci za pięć grup czy za sześć. A co zrobić z biednymi studentami którzy chcą się uczyć — kosztem stypendiów socjalnych podbudował bym stypendia naukowe, tak żeby te 400zł dostawała połowa studentów na roku, a ci najlepsi mogli się ze stypendium w Warszawie utrzymać.

Z drugiej strony dla Nauki polskiej mogą przydawać się ludzie którzy mają wiedzę z kilku dziedzin (przy czym studia równoległe są tylko jedną z metod uzyskiwania takiej wiedzy) i polska elita przyszłych naukowców powinna mieć taką możliwość, ale znów — elita naukowa generalnie jest w stanie dostać stypendium więc na drugie studia szanse ma.

Przy czym zaznaczam że posta tego pisze były student równoległy.