„Her” czyli nowy test turinga

Oglądałem dziś z rodziną film Spike Jonze „Her” (po polsku „Ona”). Będą jakieś spojlery, ale raczej takie jak w każdej innej recenzji.

Opowiada on historię romansu głównego bohatera z jego inteligentnym systemem operacyjnym. Dla mnie cała historia była oczywistą oczywistością, czymś co będę miał szansę zobaczyć na żywo (no o ile polityka nie wpędzi nas w głęboką technologiczną recesję), i w ogóle o czym tu gadać (co więcej — bardzo podobne historie — czytane od drugiej strony czytałem już lata temu). Dla Hani natomiast ewentualne uczucia komputera do człowieka mogą być „sztuczne”, czy „symulowane”.

Czytaj dalej

Reklamy

Nie tao

Pewnego razu książę poszedł na ryby. Do olbrzymiej wędki przywiązał 50 krów i zarzucił ją w oceanie. Po kilku dniach złapała się olbrzymia ryba i całe królestwo najadło się do syta.
Ale ci, którzy łowili w stawach małe rybki, nie wierzyli w to wcale.

http://www.joga-blog.pl/2012/01/tao/

Mała wiedza nie ogarnie Tao.

Aczkolwiek wielkie projekty też nie są Tao.

Aczkolwiek

Ja, naukowiec?

Może to śmieszne, ale teraz, na piątym roku, odkryłem że do studiów można mieć nie stosunek, w najlepszym przypadku, ambiwalentny, ale bardzo bardzo pozytywny.

Dostałem  propozycję ciekawej pracy magisterskiej, temat jest skomplikowany i był w którymś poprzednim poście, ale tak na prawdę chodzi o zbudowanie sofwareu który będzie w stanie przewidywać (w krótkim okresie) poziomy zanieczyszczeń powietrza. Do przewidywania chcemy użyć sieci neuronowych (bo wiadomo że na świecie się tą metodę stosuje jako jedną z dwóch — a druga w Polsze nie będzie działać).

Jak się zastanawiam nad tym co chce robić dalej to coraz bardziej bawi mnie nauka, nie tylko dlatego bo ciekawa. Ale też bo pracuje się kiedy chce. Ja o 9 rano to mogę wstać, a nie wbiegać do firmy. Jestem hardkorową sową i nie chcę się zmieniać w skowronka.

Wcześniej jakoś nie bawił mnie pomysł kariery naukowej, ale bazowałem to na wrażeniach z Filozofii (‚No w habilitacji to pan coś dopisze od siebie, do doktoratu robimy prace na podstawie innych filozofów’), albo mniej fajnych magisterek na fizyce (‚Badanie właściwości mieszanin proszkowych wypiekanych/nie wypiekanych o składzie tutaj wpisać skład’).

Co do Filozofii to ja rozumiem że takie tematy są ‚bezpieczne’, ale tak kadry naukowej się nie wychowa. Właśnie na takim rozumieniu pracy Filozofa wyrasta estyma takiego Kołakowskiego którego eseje mają strukturę ‚Jedni uważają tak, inni inaczej’.

Co do Fizyki ja na prawdę rozumiem że mało jest rąk do pracy i ośrodków naukowych często nie stać na personel techniczny, ale znów — nie wychowa się sensownej kadry naukowej na tematach prac do których potrzeba sprawnego laboranta, a nie młodego naukowca. Bo ludzie z potencjałem na młodego naukowca, nie będą się bawić w temacie dla technika. A jak nie bedą się bawić przy pracy magisterskiej to nie pomyślą o doktoracie.

A i tak te dwa kierunki trzymają poziom. Filozofia wbrew temu co na nią kląłem jest na wysokim poziomie. Fizyka mimo wszystko też. Ale jak zdefiniować rozsądny temat pracy naukowej (praca magisterska, przy czym się upieram, powinna być pracą naukową) na Prawie, Administracji czy (o zgrozo) Turystyce?